Dieta ostatniej szansy – czy warto?

Dieta ostatniej szansy – jej zwolennicy cenią ją za to, że można stracić nawet kilogram w ciągu dnia. Przeciwnicy natomiast podkreślają, że bardzo często po jej zastosowaniu pojawia się efekt jo-jo.

Czym jest dieta ostatniej szansy?

W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pewien lekarz – Robert Linn, opracował chyba jedną dziwniejszych i gdyby się głębiej zastanowić – jednocześnie jedną z bardziej ekstremalnych diet wszechczasów. Założenia tego kontrowersyjnego i niebezpiecznego dla zdrowia sposobu odżywiania opublikował w książce, posiadającej tytuł „Dieta ostatniej szansy” (The last chance diet). Jego koncepcja szybko zyskała wielu entuzjastów i… zdecydowanych przeciwników wskazujących na zdrowotne konsekwencje wynikające z jej stosowania w praktyce.

Dla kogo dieta ostatniej szansy?

Stosują ją najczęściej osoby, które po prostu muszą zrzucić kilka kilogramów bardzo krótkim czasie (na przykład kobiety, które za tydzień mają swój ślub, a nie mieszczą się suknię). W głównej mierze oparta jest ona na zdrowych koktajlach warzywno-owocowych, wiąże się zatem z tym, że poprawi się nasz stan zdrowia oraz samopoczucie. Jednocześnie pozbędziemy się z organizmu sporej ilości toksyn. Aktywność fizyczna nie była wymagana …? Oczywiście nie może być ona stosowana przez długi czas – maksymalnie kilka dni takiej diety natomiast pozwoli nam ujrzeć na wadze nawet kilka kilogramów mniej.

UWAGA na skutki uboczne

Skutki uboczne związane ze stosowaniem programy dr Linna mogą być dość poważne. Oprócz ogólnie pojętego niedożywienia obejmowały m.in. zaburzenia pracy układu krążenia. Jednocześnie należy pamiętać o tym, aby koktajle przygotowywać ze zdrowych, naturalnych warzyw i owoców, najlepiej z plantacji ekologicznych!